Spotkanie z lekarką Justyną Szyburską

26 maja 2010 w klubokawiarni Owoce i Warzywa odbyło się spotkanie z Justyną Szyburską, lekarką wegetarianką. Poniżej relacja ze spotkania autorstwa Moniki Noldorki.

Wow! To ona – lekarka, która nie zapytałaby ze zdziwieniem swojego pacjenta: „Ale jak to nie jesz mięsa? Przecież mięso jest zdrowe”. Nie wiem, ile razy Wam zdarzały się takie sytuacje, ale mnie na tyle często, że po pewnym czasie zrezygnowałam z wizyt w mojej przychodni zwłaszcza, że (mimo tych strasznych „niedoborów białka”) żyję i czuję się świetnie.

O tym też starała się przekonać nas rzeczona lekarka – Justyna Szyburska. Ale nie sądźmy, że zadowoliła się pusto brzmiącymi zapewnieniami o szkodliwości mięsa. Co to, to nie. Jak przystało na profesjonalistkę, Justyna miała ze sobą twarde dane w postaci wykresów i przedruków poważnych książek akademickich. Bo, choć nieczęsto się o tym mówi, istnieją badania potwierdzające korzystny wpływ diety wegetariańskiej na zdrowie, tyle że zdrowych ludzi zwykle się nie bada, więc docierają do nas wieści o tych jaroszach, którzy źle bilansując swą dietę, wpadli w anemię albo w inne paskudztwo.

Rzadko słyszymy też informację o tym, że przeciętny mieszkaniec krajów rozwiniętych je dużo za dużo mięsa. Prelegentka tłumaczy nam, iż tak naprawdę nasi przodkowie jedli mięso zaledwie raz na jakiś czas i nijak ma się to do naszego codziennego wcinania kotletów, wędlin etc. Pokazuje też, jak bardzo zwiększa się w wypadku osób mięsożernych częstotliwość zapadania na choroby cywilizacyjne związane z nieprawidłowym funkcjonowaniem naczyń krwionośnych, w tym chorobę niedokrwienną serca. Także różne odmiany raka okazują się bardziej gustować w osobach jedzących mięso niż w wegetarianach, bo mięso zawiera znacznie więcej niż rośliny substancji kancerogennych (czyli rakotwórczych).

Gdzie tu haczyk? – zapyta ktoś może. Pewnie w niedoborach białka, żelaza i innych substancji odżywczych. No właśnie nie, przekonuje nas Justyna. Wprawdzie weganie i wegetarianie są na takie niedobory narażeni, ale grożą one też wszystkim innym osobom, których dieta nie jest należycie zbilansowana. Jeżeli nasz lekarz mówi nam, że nabawiliśmy się anemii z braku mięsa, to zwyczajnie robi nam krzywdę, a przy okazji idzie na łatwiznę, bo prościej dać nam jedną „końską” dawkę żelaza w formie kotleta niż zainteresować się rzetelnym zharmonizowaniem naszej diety.

Nasz gość prezentuje nam wegańską i wegetariańską piramidę żywieniową, pokazując, że wbrew pozorom, uzyskanie tej harmonii nie jest wcale takie trudne. Sekret tkwi w odpowiednich proporcjach i w wykluczeniu tego, co ewidentnie nam szkodzi (czyli mięsa). Jedynym, co z pewnością powinni uzupełniać weganie, jest witamina B12, ale to chyba akurat niewielka cena za uniknięcie miażdżycy czy zawału serca, prawda?

Wygląda na to, że tak, bo wykład zrobił na przybyłych bardzo duże wrażenie i jeszcze w długi czas po jego zakończeniu Justyna odpowiada na pytania, przybyłych, rozwiewając ich wątpliwości. A ci, którzy wątpliwości wyzbyli się już wcześniej, zajmują stanowiska z ciastem, znowu rzecz jasna wegańskim, tym razem pod postacią piernika, bakaliowca i obłędnego przekładańca z kremem budyniowym.

3 Komentarze to “Spotkanie z lekarką Justyną Szyburską”

  1. A może planujecie powtórkę tego spotkania, dla tych którzy przespali pierwsze 😉

  2. No pewnie, że planujemy! Już w październiku. Będzie się działo! 🙂

  3. Super 🙂
    czekam na informację.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: