Archive for ‘Zdrowie’

19 lipca, 2010

Upiecz własny chleb – to proste

Skoro mnie się udało upiec własny chleb… to znaczy, że każdemu się uda! A zaczęło się od tego, że nie mogłam już znieść watowatego produktu, który sprzedawcy i piekarze określają mianem „chleb”. Co z tego, że kosztuje 1.80 zł, skoro głównym składnikiem jest powietrze? Taki chleb następnego dnia nie nadaje się już do jedzenia.

Z kolei chleby w sklepach ze zdrową żywnością zawsze wydawały mi się zbyt drogie. Poza tym akurat nie mam w zasięgu porannego spaceru żadnego takiego sklepu.

Postanowiłam więc przystąpić do dzieła i samodzielnie upiec chleb. W zwykłym piekarniku, bez wcześniejszego przygotowania teoretycznego. Przepis wycięłam z jakiejś darmowej gazetki (zamieszczam go niżej).

Chleb udał się bardzo dobry, a z czasem dopracowałam recepturę. A wszystkim zainteresowanym tematem polecam fajną stronkę o domowym wypieku chleba.

Przepis:

składniki: 1,5kg mąki pszennej, 1 szklanka siemienia lnianego, 1 szklanka otrąb pszennych, 10 dag drożdży, 1l ciepłej wody,3 łyżki oleju, 1 łyżka soli, 1 łyżka cukru.

wykonanie: w wodzie rozrobić drożdże. Po chwili połączyć z pozostałymi składnikami. Wyrobione ciasto odłożyć w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Piec ok. 70 minut w piekarniku z termoobiegiem, 90 minut w piekarniku bez. Temperatura 220 st.

2 czerwca, 2010

Spotkanie z lekarką Justyną Szyburską

26 maja 2010 w klubokawiarni Owoce i Warzywa odbyło się spotkanie z Justyną Szyburską, lekarką wegetarianką. Poniżej relacja ze spotkania autorstwa Moniki Noldorki.

Wow! To ona – lekarka, która nie zapytałaby ze zdziwieniem swojego pacjenta: „Ale jak to nie jesz mięsa? Przecież mięso jest zdrowe”. Nie wiem, ile razy Wam zdarzały się takie sytuacje, ale mnie na tyle często, że po pewnym czasie zrezygnowałam z wizyt w mojej przychodni zwłaszcza, że (mimo tych strasznych „niedoborów białka”) żyję i czuję się świetnie.

O tym też starała się przekonać nas rzeczona lekarka – Justyna Szyburska. Ale nie sądźmy, że zadowoliła się pusto brzmiącymi zapewnieniami o szkodliwości mięsa. Co to, to nie. Jak przystało na profesjonalistkę, Justyna miała ze sobą twarde dane w postaci wykresów i przedruków poważnych książek akademickich. Bo, choć nieczęsto się o tym mówi, istnieją badania potwierdzające korzystny wpływ diety wegetariańskiej na zdrowie, tyle że zdrowych ludzi zwykle się nie bada, więc docierają do nas wieści o tych jaroszach, którzy źle bilansując swą dietę, wpadli w anemię albo w inne paskudztwo.

Rzadko słyszymy też informację o tym, że przeciętny mieszkaniec krajów rozwiniętych je dużo za dużo mięsa. Prelegentka tłumaczy nam, iż tak naprawdę nasi przodkowie jedli mięso zaledwie raz na jakiś czas i nijak ma się to do naszego codziennego wcinania kotletów, wędlin etc. Pokazuje też, jak bardzo zwiększa się w wypadku osób mięsożernych częstotliwość zapadania na choroby cywilizacyjne związane z nieprawidłowym funkcjonowaniem naczyń krwionośnych, w tym chorobę niedokrwienną serca. Także różne odmiany raka okazują się bardziej gustować w osobach jedzących mięso niż w wegetarianach, bo mięso zawiera znacznie więcej niż rośliny substancji kancerogennych (czyli rakotwórczych).

Gdzie tu haczyk? – zapyta ktoś może. Pewnie w niedoborach białka, żelaza i innych substancji odżywczych. No właśnie nie, przekonuje nas Justyna. Wprawdzie weganie i wegetarianie są na takie niedobory narażeni, ale grożą one też wszystkim innym osobom, których dieta nie jest należycie zbilansowana. Jeżeli nasz lekarz mówi nam, że nabawiliśmy się anemii z braku mięsa, to zwyczajnie robi nam krzywdę, a przy okazji idzie na łatwiznę, bo prościej dać nam jedną „końską” dawkę żelaza w formie kotleta niż zainteresować się rzetelnym zharmonizowaniem naszej diety.

Nasz gość prezentuje nam wegańską i wegetariańską piramidę żywieniową, pokazując, że wbrew pozorom, uzyskanie tej harmonii nie jest wcale takie trudne. Sekret tkwi w odpowiednich proporcjach i w wykluczeniu tego, co ewidentnie nam szkodzi (czyli mięsa). Jedynym, co z pewnością powinni uzupełniać weganie, jest witamina B12, ale to chyba akurat niewielka cena za uniknięcie miażdżycy czy zawału serca, prawda?

Wygląda na to, że tak, bo wykład zrobił na przybyłych bardzo duże wrażenie i jeszcze w długi czas po jego zakończeniu Justyna odpowiada na pytania, przybyłych, rozwiewając ich wątpliwości. A ci, którzy wątpliwości wyzbyli się już wcześniej, zajmują stanowiska z ciastem, znowu rzecz jasna wegańskim, tym razem pod postacią piernika, bakaliowca i obłędnego przekładańca z kremem budyniowym.

15 Maj, 2010

Pokrzywa – hit wiosny

artykuł autorstwa mgr Joanny Smulskiej, biolożki i weganki. Email autorki: tameshigiri(malpa)wp.pl

Pokrzywa wydaje się nieprzyjazna, lecz jest wspaniałą rośliną, ziołem mnóstwa zalet. Szczególnie wiosną warto z nich skorzystać, tym bardziej, że dostęp do niej jest łatwy i tani.

Pokrzywa działa korzystnie przede wszystkim na krew: krwiotwórczo, przeciwanemicznie, oraz pobudza czynności wątroby, narządu mającego wielkie znaczenie w odtruwaniu organizmu. Stąd jej odwieczne stosowanie w kuracjach wiosennych, oczyszczających ciało ze zgromadzonych zimą toksyn i przywracających siłę do życia. To lek witaminowy i krzemionkowy, zawiera karotenoidy, chlorofil, witamina B2, kwas pantotenowy, witaminę K-przeciwkrwotoczną, żelazo w komplecie z witaminą C, dzięki której dobrze się wchłania, kwas mrówkowy, nadający parzące właściwości.

Stosuje się liście pokrzywy w awitaminozach, hemoroidach, bólach mięsni i stawów, do tamowania wewnętrznych i zewnętrznych krwawień. Zewnętrznie jest tez używana jako płukanka przy stanach zapalnych jamy ustnej, w kosmetyce do przemywania czyraków i jako płukanka do włosów przy łupieżu i łojotoku.

Największa moc leczniczą mają liście kwietniowe i majowe, wtedy nie tylko robi się zapasy suszonych liści do parzenia, ale warto odważnie wprowadzić pokrzywę do kuchni. Przyrządza się ją na wszelkie te sposoby, co szpinak- duszona z czosnkiem i cebulką, w omlecie, na tarcie, w pierożkach, świeża w sałatce, i jako zupę. Warto jej młode listki ususzyć na zimę; zbieramy całe pędy, a listki osmykujemy po ususzeniu. Zarówno ze świeżych, jak i suszonych można zaparzyć herbatkę; ze świeżych ma śliczny seledynowy kolor i lekko kwaskowy, ciekawy smak.

Z ciekawostek, biczowanie świeżymi pokrzywami to nie tylko ludowe lekarstwo na reumatyzm, ale i podobno rodzaj afrodyzjaka, ukrwienie z pewnością wzrasta;) Pokrzywa zwiększa też nieśność u kur. Z jej włókien wyrabiano tkaniny a z ziela pozyskiwano zielony barwnik.

Kolorowa zupa pokrzywowa


1 l wywaru warzywnego, 3 garście listków pokrzywy, pietruszka, seler, 5
pieczarek, ½ puszki zielonego groszku, 2 cebule, 2 ząbki czosnku,
sól, pieprz

1)usiekać i podsmażyć cebulę
2)pokroić marchew i pietruszkę w talarki, seler w kosteczkę, pieczarki w
paski
3)podsmażyć warzywa na oleju, zalać wywarem i gotować 15 min
4)pokrzywę sparzyć i drobno pokroić
5)przed końcem gotowania dodać do zupy pokrzywę, rozgnieciony czosnek i
groszek. Chwilę pogotować, doprawić sola i pieprzem.